środa, 17 lutego 2010
Sydney Aquarium to miejsce, gdzie można zobaczyć niezliczoną ilość wodnych stworzeń, od pingwinów aż po egzotyczne gatunki ryb. Reklamują się jako jedno z największych i najbardziej spektakularnych akwariów na świecie. Czy tak rzeczywiście jest? Trzeba przekonać się samemu.
Sydney Aquarium znajduje się w samym centrum miasta, na Daring Harbour. Z zewnątrz nie robi piorunującego wrażenia, dopiero po wejściu do środka widać, że składa się z kilku pływających platform.
Znaleźć tu można tony ryb z najbardziej egzotycznych zakątków naszego globu, większość niczym specjalnym się nie wyróżnia ale są i takie, obok których nie można przejść obojętnie.
Powiedzmy sobie szczerze, pierwsza część akwarium nie robi zbyt wielkiego wrażenia, podobne rzeczy można zobaczyć w każdym tego typu obiekcie. Zabawa zaczyna się kiedy krętymi schodami zaczynamy schodzić w dół aż pod wodę.
Podwodny korytarz zbudowany ze szkła robi ogromne wrażenie, widać cały podwodny świat jak na dłoni. Wszystkie stworzenia pływają kilka centymetrów nad głowami zwiedzających. Można przesiadywać w tym miejscu godzinami podziwiając nie tylko przyrodę ale także efektownie wykonaną ekspozycję.
Do dyspozycji mamy dwa podwodne światy, jeden jasny i kolorowy a drugi ciemny, gdzie pływają różne gatunki rekinów. Można zobaczyć z bliska pełne uzębienie tego drapieżnika, to naprawdę robi duże wrażenie.
Kolejną atrakcją, dla ludzi nie narzekających na brak miejscowej waluty, jest karmienie rekinów. Za dodatkową opłatą można zafundować im przekąskę i własnoręcznie umieścić w paszczy.
Bardzo efektownie wyglądają ogromne akwaria znajdujące się na końcu trasy dla zwiedzających. Można się tu odprężyć i uspokoić nieco przyspieszone bicie serca po bliskim spotkaniu z rekinami.
Teraz czas odpowiedzieć na pytanie postawione na początku, czy jest to jedno z największych i najbardziej spektakularnych miejsc tego typu na świecie? Niewątpliwie Sydney Aquarium dostarcza nam sporo pięknych widoków oraz przyspieszone tętno jednak żeby to jednoznacznie stwierdzić... trzeba odwiedzić inne akwaria.
Jak się tam dostać? Sydney Aquarium znajduje się na Darling Harbour. Najbliższa stacja kolei miejskiej to Town Hall skąd do akwarium jest 10 minut drogi na pieszo. Po wyjściu ze stacji Town Hall należy kierować się w stronę George Street a następnie przejść na drugą stronę tejże ulicy. Później kierujemy się cały czas przed siebie, prostopadle do George Street. Po około 10 minutach powinniśmy dojść do Darling Harbour. Ile to kosztuje? Wstęp do Sydney Aquarium to koszt około 30 dolarów. Można również wykupić bilet wstępu na dwie lub trzy atrakcje (Sydney Aquarium, Wildlife World, Tower) co będzie najkorzystniejszym rozwiązaniem jeżeli w planach mamy zwiedzenie ich wszystkich. Przydatne linki
wtorek, 09 lutego 2010
W 2000 roku odbyła się letnia Olimpiada w Sydney, z racji czasu w jakim miała miejsce zwana też była milenijną. Na obrzeżach miasta powstało całe miasteczko, wybudowano liczne obiekty sportowe jak również wioskę olimpijską zamieszkiwaną przez sportowców z całego świata. Po tamtych wydarzeniach zostały tylko wspomnienia a przede wszystkim olbrzymi problem z zagospodarowaniem stadionów, hal sportowych i basenu.
Po przyjechaniu do Sydney Olympic Park już spore wrażenie robi sama stacja kolei miejskiej a w zasadzie jej wielkość i to, że nie ma tam żywego ducha. Podobne odczucie mamy po jej opuszczeniu, widać szerokie wyludnione ulice i chodniki, nie ma nikogo.
Na początku trzeba znaleźć budynek informacji aby zaopatrzyć się w mapę obiektu, bez niej raczej ciężko będzie się poruszać. Przydałaby się także mapa jak dotrzeć do informacji bo oznakowanie na miejscu nie jest rewelacyjne.
Wszystkie obiekty, poza dwoma, można zwiedzać za darmo, nie ma się jednak z czego cieszyć bo większość z nich jest zamknięta na trzy spusty i ogrodzona wysokim płotem. Aby dostać się na ANZ Stadium, czyli główną arenę Olimpijską, trzeba zapłacić około 40 dolarów. Jest to wycieczka z przewodnikiem, która trwa ponad godzinę, innej możliwości nie ma.
Jeszcze do niedawna na ANZ Stadium była bieżnia, teraz całą powierzchnię przykrywa zielona murawa. Obecnie rozgrywane są tutaj mecze kilku miejscowych drużyn, podobno ogromny stadion jest wtedy wypełniony po brzegi.
Kolejnym miejscem wartym odwiedzenia jest basen, na który wstęp również kosztuje. Cena jest jednak dużo bardziej przystępna, za samo zwiedzanie trzeba zapłacić około 3 dolarów a za możliwość wykąpania się około 6. Basen jest na codzień używany przez mieszkańców Sydney.
W środku znajduje się niewielka wystawa upamiętniająca Olimpiadę a przede wszystkim wydarzenia związane z pływaniem. Można też zajrzeć do pokoju, w którym odnotowywano rekordy olimpijskie.
Duże wrażenie robi stadion z kortem tenisowym, wygląda jak miniatura ANZ Stadium. Dookoła niego znajduje się kilka kortów z niewielkimi trybunami, gdzie odbywały się treningi i olimpijskie eliminacje.
Na miejscu znajduje się kilka hoteli wybudowanych specjalnie na Olimpiadę, ciężko powiedzieć jak sobie radzą po tym wydarzeniu. Widocznie nie najgorzej skoro już tyle lat minęło a one dalej funkcjonują.
Zaraz po Olimpiadzie w 2000 roku wybudowano pole golfowe, wtedy jeszcze golf nie był dyscypliną olimpijską. Sport ten jest bardzo popularny w Australii.
Będąc w Sydney warto wybrać się do Sydney Olympic Park i zobaczyć areny zmagań sportowych nawet mimo słabej organizacji i niedogodności związanych z niewielką liczbą dostępnych dla zwiedzających obiektów. W szczególności jeśli ktoś pasjonuje się sportem. Zobaczenie na żywo stadionów, które można było obserwować w telewizji kilka lat temu podczas Olimpiady robi wrażenie.
Jak się tam dostać? Najlepszym sposobem na dotarcie do Sydney Olimpic Park jest skorzystanie z pociągu. W kasach można kupić bilet bezpośrednio ze stacji, na której się znajdujemy do miejsca przeznaczenia. Jadąc z centrum (Town Hall, Central Station) szukamy jakiegokolwiek pociągu jadącego do Lidcombe, tam robimy przesiadkę na specjalnie podstawiony skład do Parku Olimpijskiego. Ile to kosztuje? Jeżeli kupimy bilet na pociąg w dwie strony to jego koszt nie powinien przekroczyć 15 dolarów. Koszt zwiedzania ANZ Stadium to około 40 dolarów a zwiedzanie basenu $3, w przypadku gdyby przyszła nam ochota w nim popływać to kosztuje to $6. Wstęp na resztę obiektów jest darmowy.
niedziela, 31 stycznia 2010
Istnieją różne wyobrażenia plaży ale Clovelly Beach jest całkowicie poza nimi, jest czymś wyjątkowym, nie koniecznie w dobrym tego słowa znaczeniu. Jedni lubią plaże piaszczyste, inni wolą poleżeć na trawie a Clovelly jest dla tych, którzy preferują... beton. Wbrew pozorom w ciepły, słoneczny dzień jest tam naprawdę spory tłok, zarówno w wodzie jak i na brzegu.
Clovelly Beach graniczy z oceanem, leży między Bronte Beach a Coogee Beach. Nie jest to popularny punkt na mapie turystycznej regionu, mało kto wybiera się tutaj na grilla czy plażowanie. Jednak każde miejsce znajdzie swoich zwolenników, jest tak również i w tym wypadku.
Trudno powiedzieć czym kierował się projektant tworząc betonową plażę, zapewne była jakaś myśl przewodnia, nie będziemy dociekać. Clovelly to wąski, dość długi kanał na końcu którego znajduję się niewielka plaża. Co kilkanaście metrów do wody schodzą drabinki, zupełnie jak na basenie.
Miejsce jest wymarzone dla amatorów spokojnego pływania ponieważ nie ma fal, sporo osób pojawia się tutaj ze sprzętem do nurkowania. Na dnie widać sporo roślinności przez co woda ma lekko zielony odcień.
Z boku, zaraz przy samej plaży, znajduje się nieczynny basen. Całość wygląda na mało zadbane miejsce ale każdy skrawek ziemi w Sydney, gdzie da się popływać jest zawsze oblegany w mniejszym lub większym stopniu.
Z pewnością znajdzie się ktoś komu Clovelly Beach przypadnie do gustu, choćby ze względu braku piasku we włosach po plażowaniu. Bardziej jednak należy to traktować jako ciekawostkę niż urokliwe miejsce, które trzeba koniecznie odwiedzić będąc w Sydney.
Jest to też jakaś kolejna możliwość wybrania się gdziekolwiek po tym jak znudzą nam się te najbardziej znane plaże jak Bondi, Manly, Tamarama, Coogee czy Bronte Beach.
W przeciwieństwie do plaży okolica jest naprawdę malownicza i można się tu odprężyć. Przechodzi tędy Eastern Beaches Coastal Walk, czyli szlak turystyczny biegnący wybrzeżem, mijający po drodze kilka plaż.
Jak się tam dostać? W przypadku gdy wybieramy się z centrum Sydney najlepiej wsiąść w autobus numer 339. Jedzie on między innymi przez takie stacje jak Central czy Martin Place, które są zarówno stacjami autobusowymi jak i kolejowymi. W przypadku gdyby autobus 339 nie jechał dostatecznie blisko waszego miejsca zamieszkania zawsze można dostać się koleją miejską na jedną z wyżej wymienionych stacji a następnie zrobić przesiadkę. Ile to kosztuje? Bilet w jedną stronę to koszt około 5 dolarów, znacznie taniej wyjdzie kupno biletu w dwie strony. W przypadku konieczności dojazdu pociągiem do stacji Central lub Martin Place dochodzą oczywiście dodatkowe płatności.
czwartek, 21 stycznia 2010
Zdecydowanie najciekawszą formą transportu w Sydney są promy. Ich największa stacja to Circular Quay, skąd dopłynąć można w najbardziej malownicze zakątki miasta jak choćby Watsons Bay, Manly, Darling Harbour czy Taronga ZOO. Samo to, że znajduje się ona w sąsiedztwie Harbour Bridge oraz Sydney Opera House robi niesamowite wrażenie. Podróż promem dostarcza zdecydowanie więcej radości niż koleją miejską czy autobusem, chyba nikt nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Pomijam fakt, że ktoś może mieć chorobę morską, w takim wypadku dalsze czytanie tego artykułu nie jest dla niego wskazane. Za niewielkie pieniądze, w porównaniu do komercyjnych firm mających swoje statki wycieczkowe, można wybrać się w podróż po Sydney Harbour. Również przyjechanie pociągiem na Circular Quay i przesiadka na prom daje zdecydowanie więcej radości niż wybranie się gdzieś bezpośrednio autobusem. Jest to opcja odrobinę droższa ale warta rozpatrzenia. Znajduje się tu kilka nabrzeży, z których wypływają promy w najróżniejszych kierunkach. Wszystko opisane jest w bardzo przejrzysty sposób, przed wejściem znajdują się mapy oraz rozkład jazdy. Może w tym wypadku określenie "rozkład jazdy" nie brzmi najtrafniej ale wiadomo o co chodzi. Bilety można nabyć a automatach albo w kasach, przy czym w części automatów można płacić kartą. Przeważnie są dwa rodzaje automatów biletowych, tylko na monety oraz większe, gdzie można płacić bilonem, banknotami oraz kartami. Z doświadczenia wiem, że zdecydowanie lepiej wybrać trasę, gdzie nie ma zbyt wielkiego ruchu np. do Watsons Bay ze wszystkimi przystankami. Można wtedy zobaczyć kawał Sydney Harbour i przy okazji zawitać do mniejszych portów. Na tą trasę wysyłane są często najmniejsze jednostki, które zachowują się jakby pływały po wodzie, w przeciwieństwie do olbrzymów kursujących do Manly. Tamte promy wyglądają bardziej jak samoloty, są wielkie, ciężkie, nie wiadomo czy się stoi czy płynie. Małe promy są zwrotne, szybkie, można dużo zobaczyć bo jest sporo miejsc niezadaszonych a do tego przy dobrych warunkach można zostać oblanym przez falę rozbijającą się o kadłub. Przynajmniej wiadomo, że się gdzieś płynie. Przebieg trasy Sydney Ferries Przydatne linki |
|